Moja podstawówka przystąpiła w tym roku do Erasmusa i w ramach tegoż Erasmusa zaczęła wysyłać dzieci i nauczycieli na różne tygodniowe kursy. Ktoś zawsze, jak w znanym starym filmie „musi zacząć pierwszy” i tym kimś pierwszym tym razem byłem ja. Wybrałem „From STEM to STEAM: A New Learning Approach” w Barcelonie i bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że było to dla mnie niepowtarzalne przeżycie. Zaliczyłem oczywiście jazdę obowiązkową w postaci różnego typu turystycznych atrakcji, choć bardziej z powodu FOMO niż dlatego, że jestem fanem, na przykład, iberyjskiego modernizmu. Tym co jarało mnie najbardziej była edukacja, spotykanie ludzi i próba pofunkcjonowania w mieście jak normalny tamtejszy koleś, niekoniecznie turysta.
Mam mnóstwo papierowych notatek (dla mnie – jak lepiej robić to co już robię) i różnego kalibru tematów w telefonie (które z pewnością pojawią się na tym blogu). Powstanie więc, jak często przy okazji różnych wyjazdów, seria – myśli, idei, wniosków i refleksji – z Barcelony. Dzisiaj pierwszy wpis serii, w którym chciałbym cofnąć się do samego źródła.
Co to znaczy uczyć?
To banalnie proste i tak bardzo oczywiste do przewidzenia w tych okolicznościach pytanie padło w sytuacji bardzo nieformalnej. Krótka przerwa po terenowych zajęciach, żarty i heheszki przy stoliku w kawiarni. Przysiada się nasz hiszpański trener (nota bene nakrywający czapką wszystkich nauczycieli, których spotkałem do tej pory) i bez żadnego ostrzeżenia wjeżdża z tym pytaniem. „What is a teaching?” Konsternacja. Gdyby to pytanie padło w sali szkoleniowej, może nie wżarłoby się aż tak bardzo w głowę. A tutaj? No właśnie – trochę ten temat pogrillujmy…

„Teaching” i „learning”
Wspomniana sytuacja uruchomiła w moim umyśle bardzo długie domino. Od tego czasu upłynęło już kilka tygodni, a w mojej głowie wciąż rezonuje „czym jest nauczanie?”. Po polsku na „teaching” i „learning” mamy jedno słowo – i to trochę determinuje sposób, w jaki „uczenie” i „uczenie się” rozumiemy. W naszej codziennej rutynie jest trochę tak, że uczeń powinien dostosować się do tego, w jaki sposób ja uczę. Tymczasem jednym z pierwszych zdań wśród moich papierowych notatek z kursu jest „Zamiast zastanawiać się, jak uczyć, zacznij zastanawiać się, jak ludzie się uczą”. Oczywiście, po angielsku oddaje to istotę zagadnienia trochę precyzyjniej.
„Science is NOWHERE!”
Dlatego przewartościować i obejrzeć na nowo trzeba wiele, naturalnych i oczywistych, wydawałoby się, przekonań dotyczących tego czym uczenie się jest i czym mogłoby być. Już pierwszego dnia kursu wynotowałem sobie jedno z najbardziej istotnych zdań dotyczących nauki i prawdziwego świata. Często na pytania „po co mam to robić?” i „do czego mi się to przyda?” bez namysłu odpowiadamy, że naukę i różne szkolne zagadnienia można znaleźć wszędzie. Tymczasem to bzdura. Dla naszego ucznia (a gdyby pokopać wystarczająco głęboko, to również dla nas samych) nie ma tego nigdzie. Science is NOWHERE! Nigdzie – no bo jak przekładają się na prawdziwy świat rzeczy, których uczymy na naszych lekcjach? I do czego potrzebne jest liczenie, na przykład, pola dywanu w kształcie trapezu? I czy ktoś kiedyś widział dywan w kształcie trapezu?…
“Prepare students for the real world”
Co zatem w tej nieoczekiwanej (choć, jak się głębiej zastanowić, oczywistej i jedynej możliwej do oczekiwania) sytuacji robimy? To co zawsze – przygotowujemy naszych uczniów do świata, który już od dawna nie istnieje. Trochę pisałem o tym w poście Bańki uniknąć! Jakkolwiek nie próbować tego tłumaczyć, szkoła trochę tworzy syntetyczne środowisko i często najlepiej uczy sprawnego poruszania się w tym właśnie środowisku. Tylko że to środowisko z realnym światem nie zawsze ma wiele wspólnego. I znika zawsze już następnego dnia po zakończeniu szkolnej edukacji.

Co robić?
Jaka jest w takim razie dziś rola nauczyciela? I co to znaczy uczyć? W moich notatkach znalazło się jeszcze jedno zdanie: „Rely on authenticity”. Uczniowie nas nie potrzebują. Może niezupełnie nas samych, ale wiedzy, którą chcemy im „zaaplikować” (a już szczególnie naszej wiedzy egzekwowania). Najgorsze jest to, że my też tej wiedzy nie potrzebujemy! Cała naukowa wiedza ludzkości jest dostępna za darmo „pod palcem” – w parę sekund. Jeżeli uczniowie chcą czegoś od nas, to zobaczyć, jak my sobie z tym światem radzimy. Co my robimy z tym, że w sekundę mamy dostęp do całej wiedzy ludzkości. I czy my jesteśmy w naszym świecie i z naszą robotą szczęśliwi – bo to, czego najbardziej chcą, to być szczęśliwymi ludźmi. I to jest normalne i zdrowe i tak powinno być. Musimy być prawdziwi i autentyczni.
Co zatem znaczy uczyć? Byłoby naiwnie nieprawdziwie, gdybym tutaj chciał napisać proste rozwiązanie. Każdy musi sam przejść w swojej głowie tę ścieżkę i jeszcze raz zobaczyć w sobie nauczyciela. Co znaczy uczyć? Myślę, że wiesz.
Czas na Ciebie
Jeżeli dotarła/eś do tego miejsca, zatrzymaj się na chwilę i zastanów się nad rzeczami ważnymi z Twojego własnego punktu widzenia. Spróbuj zadać sobie takie jak niżej, lub podobne pytania:
- Gdyby uczniowie mieli zapamiętać z Twoich zajęć tylko jedną rzecz po 10 latach – co chciałabyś/chciałbyś, żeby to było?
Twoi uczniowie prawdopodobnie zapomną wszystkie informacje, z których dziś robisz sprawdziany. To, co będą pamiętać, to jak czuli się na Twoich lekcjach i do czego je Twoje lekcje inspirowały – czyli to, o czym były naprawdę. - Czy zdarza Ci się powiedzieć uczniom „nie wiem” i wspólnie z nimi poszukiwać odpowiedzi?
Być może kiedy przestajesz być jedyną osobą z odpowiedziami, zaczynają się rzeczy najciekawsze. Odpalcie spod palca „całą wiedzę ludzkości” i uczcie się i bawcie razem. - Jak często Twoi uczniowie pracują nad zadaniem właściwego pytania zamiast nad znalezieniem poprawnej odpowiedzi?
Skoro macie wszystkie odpowiedzi za darmo w każdej chwili, to może warto środek ciężkości przekierować na zadawanie pytań? To tutaj zaczyna się prawdziwa głęboka nauka, która może was wprowadzić na całkiem nowy poziom poznawania świata.
Jeżeli któryś z fragmentów szczególnie Cię poruszył, nie zostawiaj go tylko dla siebie. Weź jedno pytanie z listy na najbliższą lekcję i przetestuj, co będzie się działo, gdy pewne pojedyncze idee zaczniesz wprowadzać w życie. Jeżeli wpis Ci się podobał, daj mi polubienie i koniecznie podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu.
A jeżeli jesteś zainetersowana/y tym, co działo się podczas wspominanego w artykule kursu, zapraszam Cię na szkolnego bloga, w którym te kwestie poruszam nieco bardziej „klasycznie”:


Dodaj komentarz