Długo nie pisałem nic o edukacyjnych praktykach. Trochę z tak prozaicznego powodu, że szkoła to głównie organiczna robota, w której najważniejsze jest transferowanie postaw i robienie pięknej – bo absolutnie zwyczajnej codzienności. Spektakularne fajerwerki świetnie wyglądają w social mediach i może byłyby niezłym kontentem dla bloga ale do głównego celu prowadzą tak sobie. Do celu często lepiej prowadzi kartka i długopis i piszę to jako odpowiedzialny za swoje słowa facet zachwycony technologią i namiętnie korzystający na wszystkich bodaj polach z generatywnej AI. Cały paradoks w tym, że w szkole jedno z drugim w nie musi mieć wiele wspólnego.
Mobilność w naszej SP 3
Nadarza się jednak wspaniała okazja, aby kilka ciekawych edukacyjnych idei na blogu poruszyć. Jedna z moich szkół (podstawówka) przystąpiła bowiem do europejskiego projektu i w 2026 roku ruszamy z naszym szkolnym projektem. Jako facet od bloga zostałem poproszony przez naszą koordynatorkę Agę o poprowadzenie bloga. Prowadzę więc naszą projektową stronę, a link do niej (oraz do innych rzeczy) daję na końcu wpisu. Co robimy szczegółowo pisał nie będę bo zwyczajnie dublowałbym posty ale z niekłamanym entuzjazmem chciałbym kilka ciekawych koncepcji omówić także u siebie. Dzisiaj więc pierwszy Erasmusowy wpis – o CLIL.
Content and Language Integrated Learning
CLIL jest skrótem od Content and Language Integrated Learning, czyli zintegrowanego nauczania przedmiotu i języka. W podejściu CLIL treść danego przedmiotu (czyli na przykład fizyczki) jest przekazywana i przyswajana przez język obcy, w naszym przypadku angielski. Dzięki temu uczniowie nie uczą się języka tylko „oddzielnie” dla samego języka, ale naturalnie rozwijają te umiejętności angażując się w pracę z treścią merytoryczną przedmiotu. To sprawia, że język przestaje być przedmiotem, a staje się narzędziem, które umożliwia rozwój. (Trochę jak z TIK – moja dawna dyrektorka mawiała, że we współczesnym świecie przedmiot „informatyka” jest bez sensu – i miała w tym dużo racji. Z angielskim w gruncie rzeczy sprawy mają się tak samo.)

Język w nauczaniu przedmiotu może być oczywiście obecny w różnym zakresie i na różnym poziomie. W jednym z moich liceów dwujęzyczna fizyka (oczywiście nie tylko fizyka) jest normalną częścią programu klasy. Robimy to więc niejako z obowiązku. We wspomnianej podstawówce wprowadziłem ją jako jeden z elementów (i nie najważniejszy) naszego Erasmusowego projektu i opakowałem w pokrowiec innowacji pedagogicznej.
Kilka słów o technikaliach
CLIL robimy w siódmej klasie. Nie katujemy się więc nadmiernie językiem, bo na tym etapie sama fizyka po polsku jest i nowa i bolesna. Staram się raczej by było fajnie, ciekawie i naturalnie. Myślę, że to „naturalnie” jest najważniejsze bo nasze najmłodsze pokolenie poza tym że jest digital native to w jakimś stopniu jest „language-learning native” też. Dlatego gdy wprowadzamy nowe rzeczy, zahaczamy trochę o angielskie zwroty i fizyczne słownictwo. Do każdego działu mam króciutką prezentację w Canvie, prostą kartę pracy i Quizletowy zestaw fiszek do pouczenia. Wszystko dystrybuuję na klasowych Teamsach. Próbki zostawiam na końcu tego postu.

Cała zabawa jest dobrowolna i jeżeli ktoś nie chce – niczego nie musi się uczyć. Jestem przekonany, że gdybym chciał w jakiś sposób obrzydzić moim uczniom fizykę, to powinienem wprowadzać treści „obowiązkowe”. Nic złego się nikomu w związku z CLIL-em na lekcjach stać nie może ale profity dla siebie można wykręcić bardzo przyzwoite. Są to już jednak tak szczegółowe rozwiązania, że nie ma sensu o nich na blogu opowiadać.
Język, fizyka i współczesny świat
Tak czy inaczej ten element nauczania jest w moim odczuciu ważny i potrzebny. I tak mi się wydaje, że w XXI wieku w środku Europy bardzo naturalny. Wspomniałem jednak wcześniej, że jako część projektu nie jest najważniejszy, gdyż tak naprawdę, wprowadziłem go u siebie tylko jako działanie towarzyszące. Trochę chciałem nawiązać do międzynarodowego charakteru całego przedsięwzięcia, a trochę dać moim dzieciom, które myślą o dwujęzyczności, możliwość zobaczenia już teraz jak to w praniu wygląda.
Mój Erasmusowy wyjazd i szkolenie będą dotyczyły czegoś zupełnie innego. Wpis o tym, co to za kurs i dokąd się wybieram, a także co chciałbym dalej z tym wszystkim robić zostawiam jednak na inną okazję. Tymczasem wklejam trochę linków i materiałów, w tym na początek listę CLIL-owych kursów z Europass Teacher Academy, gdyby ktoś miał ochotę trochę ten temat podrążyć. Następnie link do naszego szkolnego projektowego bloga, a także małe próbki materiałów: prezentację i Quizlet set.


Dodaj komentarz