,

To co najważniejsze

Zakończenie roku w ostatniej klasie w jednej ze szkół, w których pracowałem. Milena (imię oczywiście zmieniłem i wyglądała inaczej niż dziewczyna na zdjęciu), która spotkania nasze lubiła nieprzesadnie (siedziała sobie nie w pierwszej ławce, robiła rzeczy po swojemu, a ja się za intensywnie nie narzucałem – w ten sposób udało nam się wypracować pewną równowagę), przychodzi do mnie z czekoladkami.

– Zmienił pan moje podejście do matematyki.

Przeżywam zaskoczenie, serio.

– Ale jak losowałem grupy na karteczkach, to napisałaś, że matmy nienawidzisz.

– No tak, ale rzeczy się zmieniają.

To absolutnie autentyczna sytuacja. Nie piszę o tym, żeby się przechwalać i budować na tym jakoś swój wizerunek. Prawdę mówiąc mało co żenuje mnie tak, jak wypisywanie podobnych rzeczy. „Świetnie pani tłumaczy i kocham pozytywną energię na pani lekcjach”. No OK, to ważne, lepiej porządnie wykonywać swoją robotę. Młodzież potrzebuje nauczycieli, o których może myśleć dobrze – dla przeciwwagi dla tych, o których myśli źle. Ale ja piszę o tym dlatego, że tamtego dnia Milena nauczyła mnie dwóch niezwykle istotnych rzeczy.

Pierwsza jest taka, że właśnie to jest nasze, nauczycieli, najważniejsze zadanie. Zmienić nastawienie. Albo pomóc w rozwijaniu podejścia do przedmiotu – gdy uczeń go lubi. I nie zabić go (tego podejścia, nie ucznia). A właściwie, nie zabić podejścia do rozwoju, do poznawania siebie i do codziennej pracy nad sobą. OK, nauczyciele uczą przedmiotów i z tego są rozliczani ale prawda jest taka, że w dzisiejszym świecie każdy jest w stanie dowolnej rzeczy nauczyć się sam. A już niedługo do nauczania w ogóle nie będziemy potrzebni. Serio tak uważam. AI ułoży za nas scenariusz, dobierze bodźce i zapewni najlepszy sposób przyswajania treści. I zrobi to precyzyjniej i skuteczniej niż nauczyciel-człowiek.

AI nie zrobi tylko jednego (pewnie i do tego kiedyś dojdziemy ale na razie, myślę, nie). Nie zainspiruje młodego człowieka do wypracowania postawy – do obudzenia w sobie potrzeby rozwoju i przyswajania kultury ciągłego uczenia się. Może i wesprze go w pracy nad sobą ale nie podsunie mu myśli, że w ogóle pracować trzeba zacząć. I nie zmieni jego podejścia. Tu potrzebny jest żywy, dojrzały człowiek, któremu na tym uczniu zależy. I to jest najistotniejsza rola jaką ma do odegrania w jego świecie nauczyciel.

A druga rzecz, której Milena mnie nauczyła jest taka, że „rzeczy się zmieniają”. Naprawdę.

Ostatnie komentarze:

Dodaj komentarz


Posted

in

,

by