Polonistkom się ulało

Zakończyły się próbne testy ósmoklasisty. W tysiącach szkół tysiące dzieci właściwie po raz pierwszy w swoim życiu usiadły do czegoś, co można nazwać jakąś formą egzaminowania. Parę tygodni wcześniej to samo zrobili przyszli maturzyści. Jak co roku zorganizowaliśmy taki trochę „straszak”, a trochę próbę prawie generalną (bo takich testów w wielu naszych szkołach przed „godziną zero” będzie jeszcze kilka). Po uczniach usiądą nauczyciele – do sprawdzania tego co w tych arkuszach nasze dzieci powypisywały. Ale nie wszyscy. I (jak co roku) się zaczęło…

Krajobraz „przed” bitwą

W związku z tym, że w swojej dydaktycznej robocie w tym roku szkół łączę aż trzy, to bez nadmiernego zadęcia mogę powiedzieć, że mam dość dobry ogląd sytuacji, jak „krajobraz przed tą bitwą” w różnych miejscach wygląda. Nie trzeba zresztą wielkiego oglądu, żeby sobie sytuację samemu zwizualizować. A nawet jak nie, to wystarczą internety (tak się teraz mówi, prawda?), a tam w niektórych miejscach pokrywka na bulgoczącym garnku zaczęła dużo mocniej podskakiwać.

Zawodowa nie-sprawiedliwość

Prawda jest taka, że jako ta właśnie zawodowa (skądinąd bardzo niejednorodna) grupa słyniemy z malkontenctwa i narzekania (i może nawet w tych komentarzach to miejscami pobrzmiewa), jednak nie sposób nie zauważyć, że systemowi edukacji brakuje jakiejś równowagi i elementarnej sprawiedliwości. Bo czym innym może być sytuacja, w której polonistki (i -ści) i matematyczki (i -cy) przyjmują wsad kilkudziesięciu wielostronicowych arkuszy do sprawdzenia w (a jakże!) swoim domu i dostają za to dokładnie taki sam kesz jak pozostali (też oczywiście potrzebni i obciążeni swoimi rzeczami) nauczyciele?

A sprawdzanie góry papierów to tylko jeden z bardzo wielu aspektów zabetonowanej Kartą Nauczyciela szkolnej rzeczywistości. Skoro już przy egzaminach i polonistach (matematykach) jesteśmy, to jak można porównać nakład pracy, presję i odpowiedzialność kogoś kto z klasą ma dojechać do, niechby i podstawowej, matury z „ciśnieniem” wywieranym na nauczyciela (again: też bardzo potrzebnego) jakiegoś mniej wariackiego i niematuralnego przedmiotu?

Idźmy z tym dalej: topowe liceum z presją na wyniki versus milusia podstawówka w sercu, powiedzmy, krajobrazowego parku. Przecież to dwie różne galaktyki, a takie przykłady można mnożyć w nieskończoność! Sam kocham łączyć skrajne rzeczy i bardzo lubię to, że w mojej pracy mogę dawkować sobie wszystkiego po trochę – ale dzięki temu mam takie porównanie, że właśnie „porównania żadnego nie ma”. Jedynym co łączy nauczycieli ogarniających wszystkie te sprawy jest nazwa zakładu pracy. I stawka za zrobienie swojej roboty.

System awansu i tabelka wynagrodzeń

Niewątpliwie są osoby, którym zamrażająca rzeczywistość Karta Nauczyciela jest bardzo na rękę ale dla edukacji, uczniów, ich rodziców i samych nauczycieli to zapieczony hamulec przeszkadzający w normalnej jeździe do przodu. W „zewnętrznym” świecie jest tak, że jeżeli, dajmy na to, czereśni jest mało, a agrestu dużo, to czereśnie są drogie, a agrest tani. W szkole czereśnie i agrest kosztują tyle samo, chyba że czereśnia pochodzi z drzewa, które nie ma jeszcze czterech lat – to wtedy kosztuje mniej. Przydziela się jej wtedy dwa razy droższy agrest ze starszego krzaka, który od tej pory zwany jest agrestem-mentorem. System awansu zawodowego i sztywna tabelka wynagrodzeń powodują więc wiele najróżniejszych sztucznych problemów (bo powodować je zwyczajnie muszą!).

Odrobina wolnego rynku

Od lat bije się na alarm, że w szkołach brakuje nauczycieli matematyki i fizyki. Nie ma w tym nic dziwnego, bo w kontekście oczekiwań stawianych ludziom, którzy mogliby się tym zająć, płaci się im po prostu najmniej. Mówi się, że nauczyciele są słabi i niewiele wiedzą o świecie… Załóżmy więc, że spełniony zawodowo człowiek po dwudziestu latach świetnej kariery w międzynarodowych korporacjach albo z sukcesami prowadzący własny duży biznes chciałby, oddając coś społeczeństwu, podzielić się z młodzieżą swoim doświadczeniem, ucząc na przykład biz-u. To co dyrektor szkoły ma mu do zaoferowania to najniższa możliwa stawka i stanowisko „nauczyciel początkujący”. I o ile takiemu komuś na pewno w tej sytuacji na pieniądzach nie zależy, to jest to dla niego zwyczajnie poniżające (choć w zasadzie ośmiesza tylko samą szkołę).

Takich hipotetycznych (i nie tylko hipotetycznych) sytuacji można przywoływać mnóstwo. Dla kogoś kto funkcjonuje na „wolnym wybiegu” takie zasady to daleko idący absurd i nieporozumienie. To oczywiste, że system edukacji jest dużo bardziej złożony i nie funkcjonuje na tym właśnie „wolnym wybiegu” ale może warto pomyśleć nad pewnym „uwolnieniem” zarobków nauczycieli? Niechby i dyrektor nadal miał tę samą szkolną pulę na wynagrodzenia ale, zamiast sztywnej rozpiski, dzielił ją zgodnie z zapotrzebowaniem, wykonywaną pracą i wartością wnoszoną do firmy? Zgodnie z przydatnością dla szkolnego „przedsiębiorstwa” – takiego właśnie, w którym zdrowe zasady są szczególnie istotne. Lepsi pracownicy mogliby więc wtedy zarabiać więcej i awansować szybciej, słabsi awansowaliby wolniej i zarabiali mniej. I to byłoby sprawiedliwe i normalne. I w gruncie rzeczy tak powinno być.

Ostatnie komentarze:

3 odpowiedzi na “Polonistkom się ulało”

  1. Awatar Gospodarka rabunkowa – Edukacyjny.blog Seb Janczy

    […] wojenny. O mało optymistycznych konsekwencjach prawnej podstawy edukacji pisałem między innymi w Polonistkom się ulało czy Największy problem systemu edukacji, nie będę się więc powtarzał i kopał leżącego. […]

    Polubienie

  2. Awatar Zawodowe szczęście nauczyciela – Edukacyjny.blog Seb Janczy

    […] „Osadą”?, Największy problem systemu edukacji, Sprawdzianoza, czy też ostatnio w Polonistkom się ulało, ale pomimo tych „plusów ujemnych” to jedyne miejsce, które może przynieść, niepodobną do […]

    Polubienie

  3. Awatar Godziny ponadwymiarowe, czyli przemierzając systemowy Matrix – Edukacyjny.blog Seb Janczy

    […] jedynie część systemowych dziwactw i „regionalizmów”. Niecały rok temu w poście Polonistkom się ulało pisałem o innych „karcianych” naleciałościach, które generują w czasie (nie tylko) […]

    Polubienie

Dodaj komentarz


Posted

in

by