Skłamałbym gdybym napisał, że zdarza mi się czasem do kupowanych przeze mnie w Internecie książek dokładać jakąś tylko po to, żeby mieć darmową przesyłkę. Robię tak po prostu zawsze. Czasami taki wypełniacz okazuje się wręcz lepszy niż pozycja, dla której w ogóle robiłem zamówienie. Jednym z najdobitniejszych tego przykładów jest książka O granicach, Kompetentne relacje z dzieckiem autorstwa duńskiego pedagoga i terapeuty rodzinnego Jespera Juula.
Stawianie dziecku granic
W tej liczącej sto stron pozycji pisze on o sztuce stawiania dziecku granic. Lektura dla rodziców i nauczycieli jest więcej niż wartościowa. We wstępie przeczytać możemy, że jest ona „refleksją nad własnymi doświadczeniami” bez stosowania „rozróżnień typu dobry-zły” i jako taka ma pogłębiać „świadomość samego siebie”. Każdego, kto w jakikolwiek sposób wychowuje dzieci gorąco zachęcam do jej przeczytania, a w tym wpisie chciałbym odnieść się do dwóch spraw, które są dla mnie najważniejsze.
Odpowiedzialność za relacje
Pierwszą z nich, wyrażoną już na początku (ale w gruncie rzeczy przewijającą się przez cały czas) jest „całkowita i wyłączna” odpowiedzialność dorosłych za relacje z dziećmi. Juul uwypukla fakt, że dorośli starając się za wszelką cenę, by dzieci pojęły, zrozumiały i zaakceptowały sensowność na przykład odmownych decyzji i wyznaczania granic, w gruncie rzeczy nieświadomie obarczają je odpowiedzialnością za swoje własne samopoczucie – a tego żadne dziecko nie jest w stanie udźwignąć. Oczywistością jest, że nie chodzi tu o jakiś rodzaj autorytarnych rządów, a raczej o „wytrzymanie” ciężaru swojego własnego stanowiska.
Nagrody i kary
Druga, znajdująca się bardzo blisko moich zainteresowań, kwestia, to problematyka związana z sensownością (i nie-sensownością) stosowania kar i nagród – rozróżnienia na uczenie zachowań i postaw. Temat jest bardzo szeroki i zdecydowanie na inną okazję, jednak chciałbym zwrócić uwagę na zaprezentowaną w książce ocenę wzmacniania komunikacji z dzieckiem „groźbą kary”. Juul pisze wprost, że jest to „rezygnacja z nauczenia dziecka poważnego traktowania nas jako ludzi i zastąpienie tego konsekwencjami” w nadziei, że dzieci będą je traktowały „poważniej niż nas”. To według niego „błędne koło” i pewna droga donikąd.
Pedagogicznych refleksji w książce jest dużo więcej. Piszę tylko o dwóch, które najbardziej ze mną rezonują – a każdy może je pogłębić lub znaleźć coś innego dla siebie. Dlatego gorąco zachęcam bo książkę Jespera Juula przeczytać naprawdę warto.


Dodaj komentarz